Mam mnóstwo podróżniczych marzeń i chęć bycia w najdziwniejszych i najbardziej niebezpiecznych dzielnicach w przeróżnych miejscach na ziemi. Tylko to nie tak, ze zawsze tego chce. Pewnie, chce doświadczać nowych doznań, kultur i emocji – nawet tych skrajnych. Tylko wiesz czasami też mogę posiedzieć w domu i nie robić nic. Mogę wyjść i pogadać o pierdołach. Mogę wyjechać w góry na tydzień, przepaść i nie dawać znaku życia. Mogę robić najzwyklejsze czynności i być przy tym szczęśliwa. O to właśnie chodzi. Właśnie o to, żeby te małe rzeczy Cię w życiu cieszyły. Jak przejdziesz ten etap w życiu to będziesz mógł cieszyć się z tych wielkich. I jeszcze dodać do tego szczyptę ludzi, którzy są dla Ciebie motorem do działania i już jest przepis na szczęście. Naprawdę, to nie takie trudne. Tylko najważniejsze, żeby pozbyć się ludzi, którzy widzą w Tobie tylko swoje priorytety. Znajdź ludzi, którzy się o Ciebie martwią, troszczą i chcą dla Ciebie dobrze. Mi w życiu się strasznie pofarcił...
Wiesz kiedy był największy przełom mojej akceptacji nie zawsze wygodnej rzeczywistości i momentu, w którym zrozumiałam, że nie ma co patrzeć na innych? Jak zaczęłam podróżować sama. Jak nie bałam się pojechać w góry z obcymi ludźmi. Jak zaczęłam robić rzeczy, które zawsze chciałam. Kiedy w końcu nie byłam ograniczona ludźmi i ich charakterami, a poznawałam nowych. Inne zachowania, niecodzienne reagowanie na pewne sytuacje. To piękne, chociaż nie zawsze podoba mi się to co widzę. Tylko, że w życiu nie chodzi tylko o to, żeby było wygodnie. Przekonałam się o tym na autostopie. Podobało mi się to zrezygnowanie z wygody na korzyść niezapomnianych wspomnień. Wiem, ludzie dzisiaj tak nie żyją. Przychodzą do domu i najczęściej siadają do laptopa i puszczają muzykę/oglądają seriale. Egzystują, ale nie żyją. Każdy dzień wygląda prawie identycznie. Chodzi o to, że nie chcę tak żyć. Chcę, żeby czasami było wręcz niewygodnie i żebym mogła wyjść ze strefy komfortu. Ba, CHCE WYPOWIADAĆ NIEWYGODNĄ PR...